or There and Back Again with photographs

Z powrotem w Chinach – Kunming ...

Z powrotem w Chinach – Kunming i Dali w Yunnanie

Dzień 109 Cały dzień i noc w drodze. Najpierw 6h autobusem z Ha Giang do Lao Cai, miasta tuż przy chińskiej granicy. Codziennie kursują 3 takie autobusy, ale akurat w ten dzień kursował tylko jeden i to o zupełnie innej godzinie. Na szczęście recepcja hostelu była dobrze zorientowana. Zastanawiało nas, czemu bus jedzie tak długo, […]

Motorkiem przez górzystą wietnamską p...

Dzień 105 Dotarliśmy do Ha Giang o 6 nad ranem. Hotel zarezerwowaliśmy wcześniej przez booking.com, więc nie musieliśmy się martwić noclegiem, może jedynie tym, czy pozwolą nam zająć pokój tak wcześnie rano. Coś jest tutaj nie tak ze strefą czasową, jasno robi się około 5:30, a zmierzcha dwanaście godzin później, co powoduje że dzień wydaje […]

Co To – wietnamska rajska wyspa...

Dzień 100 Z samego rana Anh Tho zaoferowała, że nas podwiezie na dworzec autobusowy, aby ułatwić nam złapanie transportu do Van Don, skąd planowaliśmy wsiąść na prom na wyspę Co To. Nie skojarzyliśmy, że nie ma samochodu i podwożenie nas ostatecznie uwzględniało dwa kursy na motorze, raz ze mną, raz z Michałem. Byliśmy jej bardzo […]

Hanoi – pierwsze kroki w Wietna...

Dzień 97 Pierwszy dzień w Wietnamie. Początki jak zawsze dosyć trudne, bo z pociągu wysiedliśmy na obrzeżach Hanoi na tyle wcześnie rano, że było jeszcze ciemno wszędzie (co to będzie, co to będzie…). Opadły nas jak muchy bandy taksówkarzy, ale zgodnie z Michałem twierdzimy, że żadni taksówkarze nie przebiją natarczywością tych marokańskich, z którymi mieliśmy […]

W drodze do Wietnamu. Południowo-wsch...

Dzień 93 Dzień zaczęliśmy od wizyty u fryzjera. Michałowi zaczęła przeszkadzać grzywka, więc podpytaliśmy Helmuta, gdzie w okolicy jest tani i sprawdzony fryzjer. Ten pokierował nas na sąsiednie osiedle i tak trafiliśmy do malutkiego osiedlowego zakładu fryzjerskiego, gdzie nie dość że bardzo miło i profesjonalnie nas potraktowano, to jeszcze za usługę ścięcia męża, czy tam […]

Shanghai, 24-milionowe miasto, gdzie ...

Dzień 88 Z naręczem mandarynek wsiedliśmy do mającego nas zawieźć do Szanghaju pociągu. Cały pociąg wypełniony, miejsca siedzące jak w TLK, ale trochę węższe, ustawione czwórkami lub szóstkami do siebie. Po środku stolik, na którym opierając głowy spędzimy większość z 16 godzin jazdy. Podobno przy Szanghaju Pekin to zakurzone imperialne miasto. Od pierwszych chwil Shanghai […]

Pekin – czerwona stolica aż sin...

Dzień 86 Tym razem noc spedziliśmy u couchsurferów, Legolasa i jego żony Catherine. Są Chińczykami, a te angielskie imiona wybrali sobie sami. Mieszkają w malutkiej, ale wysprzątanej na błysk kawalerce: z korytarza w bloku wchodzi się bezpośrednio do kuchni a z kuchni do większego pokoju pełniącego rolę sypialni, jadalni i salonu. Nam przypadła do spania […]

Pekin – czerwona stolica aż sin...

Pekin – czerwona stolica aż sina od smogu cz.1

Dzień 83 Zmiania stref czasowych wyciągnęła nas z łóżka o 5 nad ranem. Dzień upłynął nam głównie na walce z biurokracją. Chcieliśmy aktywować kartę na rowery, żeby na jednośladzie poruszać się po tym 20-milionowym mieście. Niestety okazało się, że nie mamy tyle juanów, aby wpłacić kaucję. Próbowaliśmy wypłacić pieniądze w bankomacie – transakcja odrzucona i […]

Od wujka Sama do towarzysza Mao

Od wujka Sama do towarzysza Mao

Dzień 79 Dziś nie robiliśmy nic, null, zero. Korzystając z “wolnej chaty” relaksowaliśmy się przed gazowym kominkiem, standardowo — ja z książką, Michał z kursem chińskiego, cyber security czy kryptografii (wcale a wcale nie brzmi to jak paranoja). Ten mój mąż umie zamówić kawę i targować się po chińsku, co więcej nam potrzeba? Skończyłam “Ciemno […]

Road trip – ogórkiem przez stan...

Road trip – ogórkiem przez stan Washington

Dzień 74 W końcu nadszedł ten dzień – ruszamy na najprawdziwszy amerykański “road trip” po stanie Washington! Mieliśmy wyjechać z samego rana, ale Ed jeszcze dopieszczał hippivana i upewniał się, że wszystko działa przed odjazdem. Upewniał się i upewniał, aż ostatecznie wyjechaliśmy około południa. Dziś do zrobienia zaledwie 150 km – chcieliśmy objechać najwyższą górę […]

Archive

Subscribe

e-mail