or There and Back Again with photographs

Pieniny i Gorce – rodzinny wypad z nutą wyzwania

Przygoda, wyzwanie – to rzeczowniki, które często pojawiają się w naszych rozmowach, gdy planujemy wspólne wyjazdy i tęsknie wspominamy półrocze miodowe. Naprawdę szkoda byłoby nam czasu na wylegiwanie sie w wygodnym hotelu, poza tym w ogóle by to nas nie zregenerowało. Czasem zazdroszczę osobom, które tak potrafią odpoczywać. Chociaż nie powiem, do fajnych knajp to bym sobie pochodziła ;) Stety/niestety mój mąż ma taki metaforyczny motorek tu i ówdzie, który nie pozwala mu wysiedzieć ani w hotelu ani w restauracji i na każdym kroku szuka możliwości, coby się sprawdzić. I w tym roku wymyśliliśmy 10-dniową trasę przez Pieniny i Gorce, mniej więcej od schroniska do schroniska, z plecakami na plecach. Zwieńczeniem miało być zdobycie Rysów od słowackiej strony (bez żony i dziecka, nasz dwójka miała zostać w dolinie), ale że się pokomplikowało, musieliśmy nieco zmienić plany. Ale po kolei.

Pieniny

Do Szczawnicy dotarliśmy na raty z przystankiem na nocleg u znajomego w Gliwicach. Z przystanku zrobiły się prawie trzy dni spędzone w doborowym towarzystwie. Na raz nie zrobilibyśmy tych 600km, sami to może jeszcze, ale dla syna uwięzionego w foteliku samochodowym to by była udręka i niezdrowo dla kręgosłupa. W Szczawnicy pod agroturystyką zostawiliśmy auto i szlakiem dotarliśmy do schroniska PTTK Orlica. Jako że ostatnio na siebie chucham i dmucham, i odmówiłam noszenia większego bagażu niż aparat fotograficzny, Michał niósł na plecach kilkanaście kilo żywej wagi w nosidełku i drugie tyle, ale już wagi nieożywionej, w plecaku na brzuchu (torbacz do kwadratu). Chciał wyzwanie, to miał.

W schronisku doznałam małego szoku kulturowego, bo ok. 3 lata temu zarówno Orlica jak i schronisko PTTK Trzy Korony przeszły generalny remont. Po salach wieloosobowych pozostało wspomnienie, obecnie standardem są 2-,3-,4-osobowe pokoje z własnymi czyściutkimi łazienkami, wszystko w nowym drewnie, czyste (to jest warte podkreślenia),  w nowym projekcie uwzględniono kąciki zabaw dla najmłodszych, a i jedzenie jest wcale smaczne. Do obu tych schronisk można dojechać autem – moim zdaniem o niebo lepszy nocleg niż jakiekolwiek kwatery w miejscowości. Główny minus – brak kuchni, dostęp do wrzątku jest, ale nie można sobie nic ugotować. Co prawda, mimo wstępu na temat wyzwania i przygody, postanowiliśmy kupować większość jedzenia w schronisku (Michałowi brakło już stron na plecak z obiadami), ale nie było gdzie ugotować kaszki manny dla syna. Ten ostatni na szczęście (?) na widok kotleta na naszych talerzach zwykle o kaszce zapominał, a my mogliśmy zapomnieć o większości porcji obiadowej. W ostatni dzień w Pieninach spontanicznie wypożyczylismy rowery z fotelikiem rowerowym i zrobiliśmy sobie przejażdżkę najpierw od Niedzicy a potem wzdłuż Dunajca do Szczawnicy. Piękna, choć dosyć tłoczna trasa. Dzięki temu nie było problemu, żeby odebrać auto pozostawione trzy dni wcześniej w miejscowości – po prostu do niego podjechaliśmy rowerami. Potem Michał poszedł oddać rowery (w ofercie większości wypożyczalni jest oddawanie w innym miejscu niż wypożyczenie) i już razem podjechaliśmy samochodem po plecaki, które zostawiliśmy w schronisku. Brzmi skomplikowanie ten nasz masterplan, ale w praktyce kilkunastokilometrowe odległości do pokonania rowerem czy samochodem to kwestia kilkunastu minut.

Gorce

Jak już zebraliśmy do kupy plecaki, siebie i dysponowaliśmy samochodem, to zrobiliśmy z niego użytek i przemieściliśmy się do Łopusznej. Stamtąd startował szlak na Turbacz i schronisko o tej samej nazwie, gdzie czekały nas trzy noclegi. Pierwszy raz byłam w Gorcach. Takie raczej pagórkowate i zalesione góry, gdzie niegdzie otwierał się piękny widok na Tatry. Zwracało uwagę, że szlaki były niesamowicie rozjeżdżone, czy to przez maszyny rolnicze, czy quady, trudno powiedzieć. W drugi dzień na szlaku pojawiły się komplikacje, które skończyły się dla mnie trzema dniami w  szpitalu Podhalańskim w Nowym Targu na obserwacji. Chłopaki po odwiedzeniu mnie i upewnieniu się, że sytuacja jest stabilna, wrócili na Turbacz i spędzili resztę dni tak jak planowaliśmy, czyli łażąc po górach. Michał przy okazji odkrył jedną z zagadek rodzicielstwa “jak skorzystać z toalety, jak syn jeszcze nie śpi?”. Trzeba mu oddać, że na obcym terenie (w schronisku) trudniej jest zamknąć się niepostrzeżenie w łazience niż we własnym mieszkaniu. W szpitalu byłam po raz pierwszy jako pacjent (po raz drugi jak liczyć poród, ale wtedy miałam co robić), podobało mi się średnio, choć widok na Tatry z pokoju rozciągał się genialny, no i wysypiałam się po raz pierwszy od półtora roku (dwie drzemki dziennie!). Leżałam w łóżku, czytałam książki i donoszono mi jedzenie – w zasadzie wakacje jak w hotelu. Po tym jak zwolniono mnie z Zakładu Opieki Zdrowotnej nie miałam już szczególnie nastroju na przedłużanie urlopu.

Wracając do części wyjazdu sprzed hospitalizacji – schroniska w Pieninach to moje odkrycie roku. Jest więcej niż pewne, że jeszcze tam wrócimy. Najbardziej chyba ucieszył całą naszą trójkę plac zabaw u podnóża Trzech Koron. Nosidełko Deutera sprawdziło się świetnie, syn jak prawdziwy Kimont przesypiał w nim całe dni na szlakach. A jak nie spał to podziwiał drzewa. Serio, drzewa, gałęzie a wieczorem księżyc to były z kolei jego odrycia miesiąca. Na zachwyt górami jeszcze przyjdzie czas.

2 Comments

  1. Daria Łuczak Daria Łuczak
    23 July 2019    

    Ale synek ma boskie loczki po mamie! Uroczy! Dla taty wielkie oklaski za funkcję tragarza – swoją drogą to nosidło turystyczne to świetny wynalazek, wygląda kosmicznie, ale pewnie dla małego to wygoda. Mam nadzieję, że już Aniu czujesz się dobrze, coś czuję pod skórą, że niedługo wycieczki będą w większym składzie :) my póki co zdobyliśmy jedynie Śnieżkę z młodą w Kavce. Może pora na coś więcej :)

  2. Marcin Kulinicz Marcin Kulinicz
    23 July 2019    

    Oj, przypomniała mi się Strzecha Akademicka z małym Maćkiem na plecach i plecakiem na brzuchu ;-)

Leave a Reply to Daria Łuczak Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Archive

Subscribe

e-mail