or There and Back Again with photographs

Przygotowania do majówki – rowerami wzdłuż Odry i Nysy

Patrzę w kalendarz, a tam całe 10 dni wolnego! Tak się pięknie weekend majowy podrasowany naszymi dniami urlopowymi (a przysługuje ich nam już całe 3,6 dnia) w tym roku ułożył  Od mniej więcej roku chorujemy na trasę rowerową ścianą zachodnią, lub jak kto woli, wzdłuż Odry i Nysy. Położona jest po niemieckiej stronie, tuż przy granicy z Polską. Jeśli wierzyć Wikipedii i opiniom znalezionym w internecie grubo ponad 600 km ślicznego i gładkiego asfaltu w większości przeznaczonego jedynie [sic!] na ruch rowerowy. Znajomi rok temu przejechali fragment tej trasy od północy i bardzo sobie chwalili. No to w tym roku na nas pora.

Przygotowania zaczęliśmy od zdobycia dla mnie wygodniejszego siodełka rowerowego. Nie za wąskie, bo będzie się wrzynać, nie za szerokie, bo na dłuższych trasach – powiedzmy to otwarcie – poci się pupa. Z innych akcesoriów zaopatrzyliśmy się również w dwie pary rogów na kierownicę, spodenki z gąbką dla Michała, kask rowerowy z Lidla dla mnie (już nie będę musiała jeździć w wspinaczkowym, w którym wygląda się jak Bob Budowniczy) i odgrzebaliśmy zestaw dętek i łyżek do ich wymiany. Zastanawialiśmy się też nad kupnem sakw na mój rower (mamy już dwie Dry Big z Crosso, obie po 30 l, ale to może nie wystarczyć). Ostatecznie stanęło “worku transportowym”, też Crosso, ale tym razem 40 l. Worek ów (kto w ogóle wymyślił tę nazwę?) montuje się na bagażniku i tak sobie myślę, że upiekło mi się i nie na moim bagażniku zamontowany będzie.

Szybko też kupiliśmy bilety PKP do Jeleniej Góry, bo stamtąd startujemy. Nie jest to może wiedza tajemna, ale przy okazji dowiedziałam się, że kupując bilet na TLK z 15-dniowym lub większym wyprzedzeniem można się załapać na 30% promocję. Pomaga to zminimalizować skutki utraty zniżki studenckiej.

Jeśli chodzi o rezerwowanie noclegów na trasie to idziemy na żywioł. Myślę, że dla spokojniejszej głowy zarezerwujemy może pierwszy nocleg (albo spędzimy go na couchsurfingu w Jeleniej Górze), bo będziemy zmęczeni po jeździe pociągiem. Do tego pierwsza noc wypada nam na terenach górzysto-narciarskich, a te w weekend majowy mogą doświadczyć najazdu turystów. Dwa lata temu, gdy jechaliśmy dla odmiany ścianą wschodnią (głównie szlakiem GreenVelo), nie mieliśmy żadnym problemów ze znajdywaniem kwater na trasie. Zwykle wyglądało to tak, że około godziny 18 zaczynaliśmy się rozglądać za szyldami “noclegi” lub “agroturystyka” i za każdym razem noclegownia wyłaniała się na czas zza zakrętu. Nie wszyscy właściciele wolnych pokoi byli chętni nocować nas tylko na jedną noc, ale gdy wyciągaliśmy śpiwory i mówiliśmy, że nie trzeba pościeli to nas przygarniali i jeszcze zjeżdżali z ceną o jakieś 5 zł. W tym roku również pakujemy śpiwory. Co więcej, bierzemy też namiot, żeby zawsze mieć plan B. Jak już wspominałam, trasa wiedzie po niemieckiej stronie, ale na tyle blisko granicy, że planujemy zjeżdżać na noc do Polski, żeby po pierwsze wspierać rodzimą ekonomię, a po drugie i najważniejsze – płacić w złotówkach, a nie przypadkiem w euro.

GreenVelo – trasa na wschodzie Polski

I najważniejsze z przygotowań – przyzwyczajamy tyłki do rowerów. Wyjeżdżamy kiedy możemy na krótsze (10 km) lub dłuższe (70 km) wycieczki a wszystko po to, by jak najmniej cierpieć w trakcie majówki. Zwykle na takich wyjazdach pokonujemy 110-150 km dziennie ze średnim tempem ok 15 km/h (co oczywiście zawsze jest za wolno). Na początku teraz będzie pewnie mniej, bo i teren będzie mocno pagórkowaty. Jesteśmy raczej odporni na warunki pogodowe, ale jeśli będą zapowiadać powodzie to myślę, że zrezygnujemy z wyprawy. Jeśli ktoś chciałby do nas dołączyć, choćby na jeden dzień czy dwa to zapraszamy :)

Trasa wzdłuż zachodniej granicy. Dokładny ślad.

Print Friendly, PDF & Email

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Archive

Subscribe

e-mail