or There and Back Again with photographs

Tuż przed startem – bagaż, czyli co zabieramy w podróż na pół roku cz.1

Mimo, że zabierany przez nas bagaż przedyskutowaliśmy już wiele razy, wciąż trudno mi się mentalnie przyzwyczaić do restrykcyjnych ograniczeń, jakie narzucają mi okoliczności (czyt. Michał). Trudno się dziwić, w końcu wszystko to będziemy musieli nosić na własnych plecach przez pół roku, a wszyscy wiemy czyje plecy będą nosić więcej. Pół roku. Z plecakiem. Masakra.

Pakujemy się w dwa plecaki. Mój to stosunkowo świeży zakup: 33-litrowy Osprey Talon. Lekki, bardzo wygodny o sprytnej konstrukcji plecak. Planuję zapakować tam maksymalnie 15 kg – z doświadczenia wiem, że w dłuższej trasie nie jestem w stanie więcej nieść. Michał bierze swój stary plecak Tatonki o pojemności 55 litrów i pakuje tam… resztę. Ponieważ nie lecimy tanimi liniami mamy w cenie biletu bagaż rejestrowany, dlatego nie martwimy się ograniczeniami linii lotniczych, a raczej własną wytrzymałością. Jeszcze tego nie sprawdzaliśmy, ale mamy nadzieję nie przekroczyć 40 kg bagażu w sumie (15kg u mnie, 25kg u Michała).

Spanie

Aby obniżyć koszta wyjazdu planujemy w krajach bardziej cywilizowanych (czyt. drogich) jak Islandia, USA (Alaska) i Kanada nocować pod namiotem. Daje to 3 miesiące kempingowania. Wszędzie tam można rozbijać się na dziko (trzeba tylko uważać, żeby się nie rozbić na czyimś terenie prywatnym). W Azji namiot już sobie odpuścimy – będzie opcją awaryjną. Myślę, że tam będziemy sobie mogli pozwolić na hostele. W namiot zainwestowaliśmy już rok temu i bierzemy MSR Hubba Hubba NX. Ponieważ sprowadzaliśmy go ze Stanów nawet pomimo kosztów wysyłki, oszczędziliśmy kilkaset złotych. To, na co głównie zwracaliśmy uwagę to jego waga. Waży około 1,5 kg. I ma takie słodkie malutkie tytanowe śledziki.

Hubba Hubba NX

Specjalnie na wyjazd kupiliśmy wygodniejsze karimaty niż to, na czym zwykle spaliśmy. A że spaliśmy dotychczas na najtańszych piankowych strzępkach, nie było trudno zaleźć coś wygodniejszego. Nie chcieliśmy inwestować w maty samopompujące, bo baliśmy się, że jak nam się przebiją gdzieś na Alasce to kicha. Ze względu na moje uzależnienie od spania z  jaśkiem zaszaleliśmy i zamówiliśmy też dwie poduszeczki. Survival survivalem, ale odrobina komfortu nie zaszkodzi.

Wszędzie, gdzie się wybieramy, temperatury nie będą nas rozpieszczać, ale po roku w Maladze stwierdziliśmy, że wystarczy nam śródziemnomorskich upałów. Wolimy się cieplej ubrać, niż omdlewać przy wiatrakach. Temperatury początkowo około 10 st C, wraz z przebiegiem wyprawy będą się obniżać zdecydowanie poniżej zera. W związku z takimi warunkami (plus fakt, że jestem zmarzlak) zaopatrzyłam się w szyty na miarę śpiwór puchowy firmy Roberts. Michał już od kilku dobrych lat ma śpiwór przez nich szyty (bardzo dobrze się sprawdzał), dlatego miałam do nich zaufanie. Kontakt z nimi to przyjemność, do tego służą radą, jaki śpiwór na jakie warunki wybrać. Polecam tego allegrowicza ;)

Gotowanie

Podobnie sprawa wygląda z jedzeniem/gotowaniem w pierwszej połowie naszej wyprawy. Chcieliśmy się żywić we własnym zakresie gotując na kuchence gazowej. No tak, ale do kuchenki gazowej potrzebna jest butla z gazem, której w samolocie nijak przewieźć nie można. Już raz pomyliliśmy się myśląc, że po wylądowaniu skoczymy do jakiegoś sklepu turystycznego i ją dokupimy – sklep może i był, ale żadna butla nie pasowała do naszego palnika. Do tego czekają nas trzy loty, czyli potencjalne trzy wymiany butli. Dlatego tym razem już mądrzejsi bierzemy lekką kuchenkę wielopaliwową. Daliśmy za nią 160USD, znów taniej, akurat brat Michała był w Stanach i pomógł nam ją przetransportować. Butelkę na paliwo przed lotem można po postu opróżnić. A znalezienie w Ameryce Północnej 0,35 l jakiegokolwiek paliwa nie będzie problemem. Do gotowania/jedzenia bierzemy jeszcze:

  • jeden garnek turystyczny
  • jeden blaszany kubek, taki z obozów harcerskich
  • dwa tytanowe niezbędniki (widelco-łyżki)
  • coś co się nazywa “squeeze water filtration system” o pojemności ok 0,5 l

Primus Omnilite Ti

Apteczka

Trudny punkt naszego pakowania. Z jednej strony najchętniej zabezpieczylibyśmy się przed wszystkimi plagami tego świata, ale z drugiej – nie mamy pod ręką karetki, która będzie to wszystko za nami wiozła. Ponadto, znów dużo rzeczy można dokupić.

  • 4 gazy jałowe
  • plaster na rolce
  • plastry na odciski Compeed (sprawdzone)
  • opatrunek AquacelAg (sprawdzone)
  • nić chirurgiczna
  • Octenisept
  • folia nrc
  • kwas foliowy
  • 2 opakowania amoksycyliny
  • loperamid
  • ryfaksymina
  • furagina
  • antyhistaminowy na alergie na kota i inne
  • tramadol+paracetamol (Zaldiar)

 

Print Friendly, PDF & Email

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Archive

Subscribe

e-mail